poniedziałek, 13 października 2014

Osiedle Kosmonautów - osiedle z kosmosu

Osiedle Kosmonautów mieści się na poznańskich Winogradach.
W skład osiedla wchodzi 8 wysokich budynków 13-piętrowych (na warunki poznańskie to już prawie drapacze chmur - pamiętajmy, że przed II Wojną Światową jako drapacze chmur próbowano w Poznaniu przedstawiać budynki 8 piętrowe) oraz kilkanaście niższych bloków o wysokości 5 pięter.

Na Osiedlu Kosmonautów konsekwentnie został przemyślany projekt grafik opisujących poszczególne bloki. Przywodzi na myśl futurystyczne filmy z lat 70.
Pierwotnie budynki utrzymane były w kosmicznych biało-niebieskich kolorach. Jednak choroba naszych czasów - pasteloza - nie ominęła tego osiedla.
 



Mały metraż mieszkania i rower? Dla prawdziwych kosmonautów to żaden problem.

Osiedle Kosmonautów, podobnie jak większość poznańskich prl-owskich blokowisk, jest otoczone ładnie utrzymaną zielenią.


Skąd "kosmiczna" nazwa osiedla? Wywodzi się z panującej w latach 60. i 70. fascynacji kosmosem, pobudzanej przez wyścig mocarstw w dokonywaniu coraz to większych kosmicznych osiągnięć.

Fascynacja lotami kosmicznymi była podsycana również przez propagandę ZSRR oraz jego krajów satelickich. Do najbardziej udanych przedsięwzięć o wymowie propagandowej należał program Interkosmos.

W ramach tego programu, w podróż kosmiczną wysyłano przedstawicieli każdego z demoludów (pod koniec istnienia programu, w latach 80. w kosmos polecał również Francuz, Indus, a nawet Afgańczyk). Również jedyny Polak w kosmosie - Mirosław Hermaszewski - poleciał na stację orbitalną Salut 6 w 1978 roku w ramach Interkosmosu.
Na pobliskim Osiedlu Pod Lipami, w dużym parku, odnaleźć można pomnik Jurija Gagarina - pierwszego człowieka w kosmosie. 




wtorek, 2 września 2014

Las Vegas - kicz i modernizm

Las Vegas i modernizm? Miasto blichtru i kiczu, a prosta i elegancka funkcjonalistyczna architektura?
 

Na pierwszy rzut oka te dwie rzeczy wydają się być nie do pogodzenia. Ale czy na pewno? Czy pod warstwą plastikowych ozdób i migających światełek kryje się wartościowa architektura i całkiem niezły pomysł na miasto? Zobaczcie sami Modernistyczne Las Vegas.

Widok z wieży Hotelu Stratosphere na nocne Las Vegas zapiera dech w piersiach. Światła i kolory, noc to najlepsza pora dla podziwiania miasta grzechu (także architektonicznego).

Również nocą najlepiej widać, że Las Vegas jest wyspą pośrodku pustyni. Za rogatkami miasta nie można dostrzec nawet najmniejszego światełka.


Jeśli lubicie bazarowo-jarmarczne klimaty znane z promenad polskich nadmorskich kurortów to Las Vegas z pewnością Was nie zawiedzie. Główna ulica miasta Las Vegas Boulevard, a przede wszystkim centralna jej część The Strip, jest matką wszystkich wakacyjnych szlaków jedzeniowo-zakupowo-rozrywkowych.

W zapewnieniach tego rodzaju nie ma ani cienia fałszu. Naprawdę każda pamiątka z Las Vegas jaką tylko można sobie wymyślić, jest dostępna w tym i podobnych sklepach.

W tle wieża hotelu Stratosphere, z której to pochodzą widoki z początku posta. Wieża jest najwyższym budynkiem w Nevadzie. Na jej szczycie, oprócz punktu widokowego i restauracji, mieści się prawdziwy park rozrywki z kolejką górską i innymi atrakcjami.

Główną atrakcją Las Vegas są oczywiście kasyna. Dla mnie ten rodzaj rozrywki jest dość mało zajmujący, jednak widok setek ludzi w każdym wieku (w przeważającej jednak ilości w wieku emerytalnym) siedzących, o każdej porze dnia i nocy, przy automatach i naciskających uparcie jeden przycisk, jest dość zastanawiający.

Las Vegas jest też światową stolicą hotelarstwa. Hotele są jak całkiem spore miasteczka, z kasynami, wieloma barami i restauracjami, centrami handlowymi i tysiącami pokoi.

Zaskakująca jest umiarkowana cena noclegów w Las Vegas. Już za 150 - 200 zł za dobę możemy przenocować w wielkim pokoju, w znanych z dziesiątek filmów hotelach takich jak Harah's, Paris, Circus Circus czy Flamingo.


Niektóre hotele przyjęły zaskakującą formę. Hotel New York New York jest miniaturą Manhattanu. Przyznać trzeba, że w nocy prezentuje się całkiem efektownie.

W Las Vegas na każdym kroku można się natknąć na miejsca znane z telewizji - m.in. na lombard w którym kręcony jest program telewizji TLC "Gwiazdy Lombardu".


Niektóre hotele, kierując się chęcią wyróżnienia się z tłumu, poszły o krok za daleko. Przykładem tego jest hotel Excalibur udający średniowieczny zamek. Efekt? Myślę, że można go nazwać ojcem wszystkich gargameli świata.
 


Las Vegas jest znane również z prostytucji. Stan Nevada zalegalizował prostytucję, z jednym jednak  zastrzeżeniem - jest ona dozwolona w całym stanie za wyjątkiem miast powyżej 500 tysięcy mieszkańców, a takie miasto w Nevadzie jest tylko jedno - Las Vegas. Zakaz nie jest jednak egzekwowany zbyt rygorystycznie, na każdym kroku można się natknąć na ślady marketingu prowadzonego przez usługodawców rozrywek tego rodzaju.

Chcesz samochód z karoserią zrobioną z brylantów? Masz brylantowy samochód! Takie rzeczy tylko w Vegas.



Światła, neony i jeszcze więcej świateł. Logo hotelu Flamingo, który szczyci się tym, że to nie on znajduje się na Stripie, ale, że to Strip wybudował się koło niego. W zdaniu tym jest sporo prawdy, gdyż Flamingo był jedynym z pierwszych wielkich kasyn i hotelu w Las Vegas.

Las Vegas to także świetna kuchnia. W każdym hotelu znajduje się wiele restauracji - od bardzo wykwintnych, przez hotelowe bufety, aż po fastfoodowe food cornery. 
Na zdjęciu amerykańska specjalność - kraby o skorupce tak miękkiej, że można je jeść w całości. Oczywiście całość otoczona hojną porcją panierki.
Przed znanym na całym świecie znakiem Welcome to Fabulous Las Vegas, o każdej porze dnia i nocy turyści robią sobie zdjęcia. Mnie udało się również uczestniczyć w ślubie udzielanym pod tym znakiem przez samego Elvisa. Bardziej lasvegańsko już się nie da.

Przed hotelem Bellagio każdego wieczoru (co pół godziny) ma miejsce pokaz niesamowitej fontanny, która tryska wodą na przeróżne sposoby, a wszystko to w rytm muzyki. Każdy z wieczornych pokazów jest inny i każdy przyciąga tłumy turystów.


Wulkan z środku miasta? W Vegas to nic nadzwyczajnego. Wulkan wybucha kilka razy każdego wieczoru przed hotelem Treasure Island.


Podsumowując: Czy uważam, że kicz, eklektyzm, historyzm i architektura rodem z dekoracji teatralnej jest dobrym pomysłem na zbudowanie miasta? Oczywiście, że nie. Ale, czy podobało mi się w Las Vegas? Bardzo...

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Gdynia - Stolica polskiego modernizmu

Jeśli myślimy o polskim modernizmie, to pierwszym miastem, które przychodzi na myśl jest oczywiście Gdynia.

English version:
Today, in this lazy summer day, it's time to spend some time outside the city - that's why I would like to take you to Gdynia, one of the best example of Polish modernism.


 
Decyzja o budowie portu na przyznanym Polsce w traktacie wersalskim fragmencie wybrzeża zapadła już na samym początku lat 20. O dynamice rozwoju miasta najlepiej świadczą liczby, w 1921 roku Gdynia liczyła 12 tysięcy mieszkańców, podczas gdy w 1939 roku już 127 tysięcy. 

Nie ma w Gdyni zabytków architektury zbudowanych w historycznych stylach. Centrum miasta zbudowane w 20-leciu międzywojennym konsekwentnie prezentuje styl modernistyczny, rzadko jedynie przeplatany budynkami zbudowanymi w klasycyzującym przedwojennym polskim "stylu państwowym" i nielicznymi zdobieniami art deco.
Wszystko to nadaje miastu prosty i elegancki wygląd, jakże różny od tego, co widzimy w innych polskich miastach.

Po wojnie nastąpił dalszy rozwój miasta. Niestety, zabudowa nie mogła być już projektowana w stylu burżuazyjnego modernizmu i została porzucona na rzecz bardziej pospolitych projektów z wielkiej płyty.
Duża część gdyńskich modernistycznych kamienic i prywatnych willi należy nadal do prywatnych właścicieli. Implikuje to ich dobry stan utrzymania, widać dbającą o nie rękę właściciela.


Jak wygląda współczesna Gdynia? Najbardziej charakterystycznym punktem są wieże Sea Towers o wysokości odpowiednio 29 i 38 kondygnacji. Wyższa z nich, łącznie z masztem antenowym ma 141 metrów. Niestety, wieżowce bardzo źle wpisują się architekturę miasta. Konsekwentny układ architektoniczny i urbanistyczny miasta został naruszony i powstała nowa dominanta, dodatkowo o dość dyskusyjnych walorach architektonicznych.

Ciekawa propozycja połączenia nowego ze starym, czyli czym się różni apartament de luxe od pokoju standard.
 

Bardzo urokliwą częścią miasta jest Kamienna Góra. Jest to dzielnica zabudowana bardzo efektownymi modernistycznymi willami, a zarazem miejsce zamieszkania najbogatszych gdynian. 



W centrum miasta na szczególną uwagę zasługują przedwojenne budynki użyteczności publicznej oraz biurowce. Widać po nich ambicję i rozmach II Rzeczypospolitej, chęć unowocześnienia państwa, a zarazem pokazania światu (przede wszystkim Niemcom w nieodległym Gdańsku), że Polska już jest nowoczesna i zamożna.
Stąd też w budowanych przez instytucje państwowe budynkach znaleźć można drogie materiały i najnowocześniejsze ówczesne wynalazki.
Przykładem takiego budynku jest "Bankowiec", zbudowany w latach 1936-39 dla pracowników Banku Gospodarstwa Krajowego. Reprezentuje styl dojrzałego modernizmu.

Brutalistyczna altanka? Tak, ale nie tylko. Budyneczek ten, przywołujący na myśl altany, które można znaleźć na rynkach meksykańskich miasteczek, w rzeczywistości maskuje wylot szybu wentylacyjnego z parkingu podziemnego.


Betonowa konstrukcja pośrodku betonowego placyku. Modernizm w pełnym rozkwicie. Coś podobnego już kiedyś widziałem w Chandigharze. Biorąc pod uwagę, że Le Corbusier projektował je 30 lat później, nie trzeba nawet zadawać pytania, kto od kogo ściągał.

Wywietrznik w garażu podziemnym.
Instalacja do ruchomej rolety zamykającej kiedyś poszczególne miejsca postojowe.
Filtry powietrza w przydomowym (a właściwie to poddomowym) bunkrze.
Luksus i dbałość o detale. Autentyczna tabliczka na listę lokatorów. Obecnie znajduję się w małym muzeum modernizmu, zorganizowanym w piwnicy "Bankowca". Tabliczka musiała być zdjęta, gdyż mosiądz i aluminium za bardzo kusi złomiarzy.
W mini muzeum odtworzono nawet łazienkę, jakie oryginalnie instalowane były w mieszkaniach "Bankowca". Łazienka do złudzenia przypomina współczesne łazienki w Nowym Jorku.


Na przeciwko "Bankowca" mieści się kolejny niezwykle interesujący budynek modernistyczny. Jest nim biurowiec Polskich Linii Oceanicznych.

Został on wybudowany w latach 1935-36 dla Zakładu Ubezpieczeń Pracowników Umysłowych w Poznaniu (później połączony z ZUS).

Podobnie jak wiele innych modernistycznych budynków w Gdyni, nawiązuje on w swojej stylistyce do architektury okrętowej, bardzo modnej w międzywojennej Polsce, która w Gdyni zdaje się być szczególnie na miejscu.

Gdynia to nie tylko czysty modernizm. Można znaleźć tu także interesujące wnętrza utrzymane w stylistyce art deco.





Bankowy skarbiec. Niestety pusty.


Jednym z najnowszych obiektów w mieście jest gmach Muzeum Miasta Gdyni. W ekspozycji dużą wagę przyłożono do prezentacji życia codziennego przedwojennego miasta.

W eleganckiej, przedwojennej Gdyni niewiele jest przykładu konstruktywizmu. Jednym z tych nielicznych, ale bardzo udanych jest Miejska Hala Targowa z lat 1935-38. Hala została wyposażona w nowoczesny system chłodni oraz układ kanalizacji i odpływów, które bardzo pomagały w utrzymaniu higieny.
Hala do dzisiaj pełni pierwotną handlową funkcję (chociaż trzeba przyznać, że w samej hali zamiast pochodzących z regionu owoców, warzyw czy nabiału - jak to było pierwotnie projektowane - znaleźć raczej można chińską tandetę).

Po II Wojnie Światowej w Gdyni zaczęto budować tak samo jak w całej Polsce. Projekty eleganckich gmachów publicznych i wygodnych nowoczesnych mieszkań pozostały na deskach architektów, a ich miejsce zajęły bloki z wielkiej płyty, które znamy ze wszystkich polskich miast, miasteczek, a nawet PGR-owskich wsi.



Teraz coś specjalnie dla Poznaniaków. Jeśli chcielibyście zobaczyć jak wygląda Gdynia bez wyjeżdżania z domu? Jest to możliwe! Wystarczy przejść się po ul. Głogowskiej w Poznaniu. Znajdziemy tam prawie wszystko to co w Gdyni - reprezentacyjne modernistyczne gmachy, mieszczańskie kamienice, a nawet powojenne quasi corbusierowskie bloki. Tylko morza nie ma.